Baza wiedzy

Zanik ryb w polskich rzekach

W ostatnich latach coraz częściej słyszymy o dramatycznym spadku liczby ryb w polskich rzekach. Tam, gdzie niegdyś tętniło życie, dziś płynie jedynie woda. Zmiany te budzą niepokój. Zanik ryb to nie tylko problem ekologiczny, ale także sygnał głębszych zaburzeń w funkcjonowaniu całych ekosystemów wodnych. W artykule przyjrzymy się przyczynom tego zjawiska – od zanieczyszczeń i regulacji rzek, przez zmianę klimatu, po działalność człowieka.

Dlaczego ryby znikają?

Na początek kilka faktów, które pokazują skalę problemu w polskich rzekach:

  • Jesiotr ostronosy, niegdyś obecny w polskich rzekach, wyginął jako gatunek naturalnie rozmnażający się w zlewisku Bałtyku i dziś może wracać tylko dzięki programom restytucji.
  • Głowacica utrzymuje się w Polsce dzięki wieloletniej czynnej ochronie, a najlepiej przystosowała się w Dunajcu, Popradzie i Sanie.
  • Według polskiej czerwonej listy minogów i ryb z 2009 r. aż 24 z 68 rodzimych taksonów ryb i minogów sklasyfikowano w trzech najwyższych kategoriach zagrożenia.
  • W sklepach dominują dziś ryby pochodzące zarówno z połowów morskich, jak i z akwakultury; w przypadku łososia bardzo duża część oferty to ryby hodowlane.

Patrząc za okno, sami możemy zauważyć, jak mocno zmienia się środowisko wokół nas. Obserwacja zmian w otoczeniu pozwala dostrzec ubytek bioróżnorodności nawet bez specjalistycznych analiz. Nie mamy jednak zazwyczaj świadomości, że sytuacja w rzekach i morzach również rysuje się dość przygnębiająco. Ryby zatem ginęły i giną w milczeniu, niezauważalnie dla większości ludzi.

Historyczne populacje łososia w Polsce załamały się w drugiej połowie XX wieku; za ostatnią rodzimą populację uznawano populację drawską, która zanikła w połowie lat 80. Nawet jeśli ze względów etycznych czy zdrowotnych rezygnujemy ze spożywania łososia, to nadal kojarzy nam się on z daniem ekskluzywnym. Podkreśla to zresztą dość wysoka cena. Trudno w związku z tym zapewne uwierzyć, że niegdyś łososie pojawiały się na stołach nawet niezbyt zamożnych ludzi. Ten stan trwał do końca XIX wieku. Już 100 lat później spożycie łososi stało się mniej popularne, co wyraźnie wskazuje na spadek liczności ryb w polskich rzekach. Za powód uznaje się między innymi wielkie roboty hydrotechniczne. Upaństwowione w XX wieku rybactwo zaczęło upadać, a ostateczny krach nastąpił z powodu braku ryb.

Zanik wielu gatunków ryb w rzekach

Znikanie ryb z polskich rzek, zwłaszcza gatunków takich jak łosoś, jesiotr czy węgorz, to wynik wielu nakładających się na siebie czynników. W dużej mierze związanych z działalnością człowieka. Do głównych czynników zalicza się różnego rodzaju bariery na rzekach, np. zapory, jazy, progi, które zablokowały wędrówkę ryb dwuśrodowiskowych w górę rzek. Ryby takie jak jesiotr, troć, certa, łosoś część życia spędzają w morzu, a rozmnażają się w rzekach. Węgorze, które także wędrują, rozmnażają się z kolei w wodach morza Sargassowego. Stamtąd larwy węgorza, unoszone przez Golfstrom, docierają do przybrzeżnych wód europejskich, by ostatecznie wpłynąć do rzek. Zapory zablokowały także oczywiście wędrówkę gatunków ryb, które przemieszczają się wzdłuż rzeki, ale nie migrują do mórz.

Badania potwierdzają, że zapora we Włocławku spowodowała szokujący spadek wyławianych przez spółdzielnie rybackie ryb. Dla troci poniżej zapory średnie roczne połowy spadły z 33,3 t do 14,7 t, a powyżej z 12,9 t do 6 kg. Pomysłem na rozwiązanie tego problemu miały być przepławki tj. konstrukcje mające na celu umożliwienie migracji rybom w górę, czasem w dół rzeki. Niestety, skuteczność przepławek bywa ograniczona i silnie zależy od projektu, warunków hydraulicznych, utrzymania i potrzeb konkretnych gatunków. Są także drogie w utrzymaniu, wymagają udrażniania, czyszczenia oraz remontów.

Ponadto zaprojektowano je z myślą o silnych, dobrze migrujących gatunkach oraz o silnych osobnikach. Projektowanie przepławek dla wszystkich gatunków ryb jest nie tylko kosztowne, ale wymaga dużej znajomości zwyczajów ryb. Kolejną słabą stroną przepławek jest fakt, że nie przywracają transportu osadów w rzekach. Wspomniana wyżej przepławka we Włocławku została w 2015 roku zmodernizowana. Efekt nie jest jednak zadowalający, gdyż jest za mała dla jesiotrów oraz działa tylko w jedną stronę.

Warto podkreślić, że jednym z najbardziej zagrożonych gatunków związanych z polskimi wodami jest węgorz europejski. Ryba ta odbywa niezwykłą wędrówkę między Morzem Sargassowym a wodami Europy, jednak dziś jej cykl życia coraz częściej przerywają zapory, turbiny elektrowni, zanieczyszczenia i utrata siedlisk. Węgorz stał się symbolem tego, jak silnie działalność człowieka może zaburzyć funkcjonowanie rzek.

jaz

Zanik ryb w rzekach – powodem jest utrudnione rozmnażanie gatunków

Kolejnym czynnikiem mającym ogromne znaczenie dla życia ryb jest zanieczyszczenie wód oraz wszelakie prace w korycie. Przykładem jest np. pogłębianie koryta czy wybieranie żwiru. Przykładowo samica łososia, aby złożyć jaja, czyli ikrę, wykopuje płetwą ogonową gniazdo. W tym celu wybiera żwirowate dno, w miejscach o czystej chłodnej wodzie i szybkim prądzie. Gdy gniazdo jest gotowe, składa do niego jaja, które po zapłodnieniu zostają przysypane żwirem. Proces ten trwa, dopóki samica nie złoży wszystkich jaj. Ostatecznie żwirowe gniazdo to około 30 cm kopczyk. Łososie mają zresztą niezwykle rozwiniętą „pamięć węchową”. Można powiedzieć, że aby się rozmnażać, wracają w swoje „rodzinne strony”. Ryby te zapamiętują smak i zapach wody, w której spędziły pierwsze lata (zjawisko tzw. homingu). Wszelakie prace w korytach rzek w czasie tarła są w oczywisty sposób niszczycielskie dla tego gatunku.

Oczywiście, rozpoczęto działania restytucyjne. Pierwszym i oczywistym pomysłem odbudowy populacji łososi było zarybianie.

Pierwsze zarybienia przeprowadzono w 1879 r. i 1880 r. Wypuszczano wylęgi łososia i troci, a dopiero w 1996 roku został opracowany program restytucji ryb wędrownych. Pod uwagę wzięto także, naturalny cykl rozwojowy ryb wędrownych. Plan zarybień objął wiele rzek. Była to Rega, Parsęta, Łeba, Łupawa, Słupia, Gwda, Drawa, Radunia, Reda, Wda, Brda, Drwęca, Wisła, Bystra, Tanew, San, Wisłoka i Bystrzyca. Wraz z procesem zarybiania wprowadzono także oceny efektywności tego zabiegu. Pomijając metodykę, która była z czasem doskonalona, wg raportu WWF (WWF-Światowy Fundusz na rzecz Przyrody, World Wide Fund for Nature)

Samo zarybianie nie wystarczy, jeśli nie poprawi się drożności rzek i jakości siedlisk, a skuteczność zależy od materiału zarybieniowego, genetyki, terminu i warunków środowiskowych. Szacunkowa przeżywalność łososi (w stadium parr tj. stadium rozwojowym rocznego narybku łososia szlachetnego) w ciągu 3 lat to średnio 1,48%. W praktyce oznacza to, że np. w 2005 roku w potoku Krzyworzeka odłowiono zaledwie 39 sztuk łososi, co nie stanowi satysfakcjonującego efektu, gdyż wpuszczono 20 000 sztuk.

Zanik ryb w rzekach – co możemy zrobić?

Rozwiązaniem dającym lepsze efekty wydaje się przywrócenie naturalności w środowiskach wodnych, zamiast utrzymywania silnie przekształconych rzek w ich obecnej formie. Nowe podejście wiąże się także m.in. ze zmianą podejścia do kwestii związanych z retencją i zarządzaniem zasobami wodnymi.

AKTUALIZACJA

Katastrofa ekologiczna na Odrze w 2022 roku


Katastrofa ekologiczna na Odrze w 2022 roku stała się bolesnym dowodem na to, jak krucha jest równowaga naszych rzek. Masowe śnięcie ryb było bezpośrednim skutkiem zakwitu mikroskopijnego glonu – tzw. złotej algi (Prymnesium parvum). Jej rozwój nie był jednak przypadkiem, lecz wynikiem splotu niekorzystnych warunków: skrajnie wysokiego zasolenia wody (pochodzącego ze zrzutów kopalnianych), suszy hydrologicznej oraz wysokiej temperatury powietrza.

To nie był jednorazowy incydent, ale efekt wieloletniej antropopresji – traktowania rzek jako kanałów technologicznych, a nie żywych ekosystemów. Toksyny uwalniane przez algi (prymnezyny) uderzyły w niemal wszystkie gatunki, niszcząc strukturę populacji, której odbudowa zajmie dekady.